„Art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 2,5 t, pod warunkiem, że:
1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju,
2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m,”
Tam zdecydowanie nie ma 1,5 metra, a gdyby np. jechała matka z bliźniakami w wózku? A poz tym, czy tam nie jest jakieś skrzyżowanie?
„Art. 49. 1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
1) na przejeździe kolejowym, na przejeździe tramwajowym, na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania,”
krzychu: „a gdyby tu było przedszkole w przyszłości…”
to tyle w tym temacie, bo niestety architektura uliczno-chodnikowa oraz oznakowanie dopuszczające i zakazujące nijak mają się do realiów.
codziennosc i zarazem umowna kultura to grzecznosciowy 1 metr zostawiony dla pieszych – byle nie zderzakiem przy scianie. nie blokowac garazy (chyba ze max do paru minut i obowiazkowo zostawic kartke z nr komorki w razie potrzeby), nie blokowac uliczek, nie parkowac na miejscach dla inwalidow).
bo niestety nie zyjemy w szwecji ani w stanach, gdzie krawezniki sa pokolorowane i mandat mozna zarobic nawet w niedziele o 21.30 na osiedlowej uliczce za parkowanie w niewlasciwym miejscu (kolorowym krawezniku).
dodatkowo w szwecji (w sztokholmie przynajmniej) nawet parkowanie na osiedlowych uliczkach kosztuje. w kazdym miejscu jednym miejscu.
PETER zaparkował OK. To tylko jakaś mała gówniana uliczka, gdzie z tego co widać przejdzie cały zestaw z naczepą 40 ton, oraz i matka z wozkiem czworaczków, bo moze sobie jechac nie chodnikiem a i po tej uliczce wozkiem. Bo nie wydaje mi sie zeby ruch na tej zadupiastej uliczce przypominał ten na stołecznej marszałkowskiej.
krzychu, odwiedz kiedys poznym wieczorem (jak ludzie zjada sie z roboty) ursynów, wjedz w te uliczki. Poparkowane na grubośc lakieru, na zlozonych lusterkach. teoretycznie kazdy jeden wbrew zacytowanym przez ciebie przepisom.
Ciezkie warunki, ale ludzie dają sobie rade, sami ze soba…Muszą.
Tak więc nie mozna byc az tak radykalnym i slepo egzekwować przepis. No chyba, że jest się strażnikiem m(w)iejskim – u już się jest zwolnionym od myślenia.
No to jak uliczka z niewielkim ruchem, to debil do kwadratu – co mu przeszkadzało zaparkować na jezdni? Chodniki dla pieszych! Jak będziecie kiedyś mieć dzieci i będziecie z wózkiem przeciskać się po chodniku między takimi kretynami, to może zrozumiecie.
eee tam. czepiasz sie :p
należy piętnować tylko hardkorowe parkowanie.
beda parkingi – skonczy sie problem. a ze ich nie bedzie, a aut przybywa to bedzie co raz gorzej.
o gustach sie nie dyskutuje wiec tym razem powstrzymam sie wypowiedzi na temat tego tjunigu…
o!CHyda! przez wielkie CH!
Byk ortograficzny przez wielkie B, o-H-yda….
W dodatku parkuje jak ŁOŚ! 😛
ups…
krzychu: bo?
ale nikt mu nie powiedzial…
Lu: Bo:
„Art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 2,5 t, pod warunkiem, że:
1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju,
2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m,”
Tam zdecydowanie nie ma 1,5 metra, a gdyby np. jechała matka z bliźniakami w wózku? A poz tym, czy tam nie jest jakieś skrzyżowanie?
„Art. 49. 1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
1) na przejeździe kolejowym, na przejeździe tramwajowym, na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania,”
Krzychu, widzę, że obrona chodników przed parkującymi autami to Twoje idee fixe…
krzychu: „a gdyby tu było przedszkole w przyszłości…”
to tyle w tym temacie, bo niestety architektura uliczno-chodnikowa oraz oznakowanie dopuszczające i zakazujące nijak mają się do realiów.
codziennosc i zarazem umowna kultura to grzecznosciowy 1 metr zostawiony dla pieszych – byle nie zderzakiem przy scianie. nie blokowac garazy (chyba ze max do paru minut i obowiazkowo zostawic kartke z nr komorki w razie potrzeby), nie blokowac uliczek, nie parkowac na miejscach dla inwalidow).
bo niestety nie zyjemy w szwecji ani w stanach, gdzie krawezniki sa pokolorowane i mandat mozna zarobic nawet w niedziele o 21.30 na osiedlowej uliczce za parkowanie w niewlasciwym miejscu (kolorowym krawezniku).
dodatkowo w szwecji (w sztokholmie przynajmniej) nawet parkowanie na osiedlowych uliczkach kosztuje. w kazdym miejscu jednym miejscu.
PETER zaparkował OK. To tylko jakaś mała gówniana uliczka, gdzie z tego co widać przejdzie cały zestaw z naczepą 40 ton, oraz i matka z wozkiem czworaczków, bo moze sobie jechac nie chodnikiem a i po tej uliczce wozkiem. Bo nie wydaje mi sie zeby ruch na tej zadupiastej uliczce przypominał ten na stołecznej marszałkowskiej.
krzychu, odwiedz kiedys poznym wieczorem (jak ludzie zjada sie z roboty) ursynów, wjedz w te uliczki. Poparkowane na grubośc lakieru, na zlozonych lusterkach. teoretycznie kazdy jeden wbrew zacytowanym przez ciebie przepisom.
Ciezkie warunki, ale ludzie dają sobie rade, sami ze soba…Muszą.
Tak więc nie mozna byc az tak radykalnym i slepo egzekwować przepis. No chyba, że jest się strażnikiem m(w)iejskim – u już się jest zwolnionym od myślenia.
No to jak uliczka z niewielkim ruchem, to debil do kwadratu – co mu przeszkadzało zaparkować na jezdni? Chodniki dla pieszych! Jak będziecie kiedyś mieć dzieci i będziecie z wózkiem przeciskać się po chodniku między takimi kretynami, to może zrozumiecie.
PS. tutaj wpisz ten kod: katik
eee tam. czepiasz sie :p
należy piętnować tylko hardkorowe parkowanie.
beda parkingi – skonczy sie problem. a ze ich nie bedzie, a aut przybywa to bedzie co raz gorzej.
dodatkowa fotka: JACOBSER