krotkie podsumowanie tournee po europie, jakby kto chcial jechac 😉
wydatki na gaz: 478zł
wydatki na gaz/benzyne: 185 ojro (x 3.335 = 616zł)
suma w zł: 1094zł (czyli 1km kosztowal nas ciut ponad 30 groszy:)
polska autostrada: 66 zł
francuska: prawie 30ojro
a wiec dzielac na 4 osoby sa to nikle koszta, a byloby taniej gdyby nie brak koncowki gazu w holandii.
dostepnosc LPG – spoko,niemalze na kazdej stacji (w niemczech duza poprawa) ale lepiej miec wlasna przejsciowke na koncowke holenderska/niemiecka (o tym zupelnie zapomnialem, gdy zaplanowalem/wymyslilem wyjazd na 30h przed startem,)
7 na 10 stacji mialo (i tak zawsze bokiem cieklo przy tankowaniu…)
w belgii wyprosilem i przy okazji musialem sie wstydzic za kochanych rodakow, bo baba powiedziala ze nie da, bo polacy jej juz ukradli jedna… dowod osobisty w zastaw i zatankowalismy:)
we francji nawet zdarzalo sie ze mieli „polska” koncowke na dystrybutorze
w holandii gorzej – gaz na kazdej stacji, przejsciowki na zadnej :(, a sprawdzalismy chyba z 8 stacji pod rzad roznych koncernow
odleglosci:
warszawa-paryzewo: 1715km (czas jazdy 19h z przerwami – jak wysiadłem czulem sie jak kierowca TIR’ z kawalu: „co robi kierowca tira po skonczonej dlugiej trasie?-kopie w koło. a dlaczego? zeby mu sie jajka od uda odkleily… 😉
paryzewo-amsterdam: 560km (4.30h)
amsterdam-warszawa: 1240km (13h, zaliczajac godzinny korek pod hannoverem i godzinny obiadek w PL)
świecko – warszawa: 505km, 5h
Łącznie: 3515km, z predkoscia przelotowa 130-160, czasem 170-180km (z gorki i z wiatrem;),
z czestymi przystankami, wiec uwazam ze podroz poszla w miare szybko i sprawnie.
Indywidualkek po drodze…1 … P1 BLACK, z ktorym jechalem od Berlina do PL,
policji po drodze prawie w ogole, tylko przy bramkach na A2 i 2 suszarki we francji, ale za to rodakow na CB od groma wiec spox.
to tyle 🙂
navi? owszem tak… wydruk z google maps z mapkami rozjazdow i skrzyzowan + ogarniety ziom za pilota 🙂
pod lukiem nie jechalem, bo juz bylem po piwku, a jadac prosto z trasy nie mielismy juz czasu bo musielismy klucze od mieszkania przechwycic.
zreszta – jak widzialem, bo bylismy z buta pod łukiem, to wiekszy pierdolnik jest na rondzie pod arkadia w wie 🙂
i nie porownujmy jazdy po zachodnioeuropejskich autostradach a polskich drogach krajowych, bo dziela nas lata od EU, lata swietlne…
Czasówka ładna. Mniemam, że na trasie nie było specjalnego tłoku.
A jeśli chodzi o rondo przy Łuku Triumfalnym – nie chcę się chwalić, ale mnie tam tamtejsza jazda zawsze sprawia frajdę. Każdy się patrzy na siebie i wszyscy myślą za wszystkich. Gość przecina na wskos trasy (pasów nie ma, tylko te, które widać w wyobraźni), kierunkowskazik i jazzzda.
Chyba nie jechałem jeszcze przez Rondo Babka, bo pewnie to masz na myśli? Dla mnie niezły galimatias panuje na Pl. Zawiszy, ilekroć tamtędy jade to zastanawiam się jak prawidlow się tam poruszac 😉
A z wycieczek zagranicznych to nie Paryżewo mi się marzy, ale nieco „niżej” – Monaco 🙂 Kiedys tam pojadę.
Co do ronda Babka to faktycznie Sajgon tam jest nieprzeciętny. Teraz zrobili sygnalizację rozrysowali pasy tak że wszystko jest oczywiste a ludzie i tak głupieją i jeżdżą jak im się podoba.
Ja w weekend wracałem z Italii – też pobiłem swój rekord na odcinku Wiedeń – Warszawa (ok. 710 km) – zrobiłem w 9 h (niedziela 10-19). Nieźle – biorąc pod uwagę duży ruch podczas powrotów z długiego weekendu, remonty w kasztanii i u pepików oraz spory korek pod Częstochową.
@javox: juz sie boje zalewu indywidualnych austriakow na mejlu 😉
@rod: eh, no wlasnie jakos pominalem ten „maly” szczegol, ale dalismy rade, tylko nie potrzebnie tracilismy czas na zjezdzanie na „CePe eNy” (hehe, co za oldskulowa nazwa) w poszukiwaniu lpg z koncowka.
@agent, „the doors” odhaczone.usmazylismy sie na wolnym ogniu 😉
@rod, jak to jaka… – lubowozem ;), dełu nubira 2.0 CDX
@wussup? – uhum, poszlo plynnie, w tamta strone jedyny zator to byl wyjazd z wwy o 19 w czwartek i tradycyjny pierdolnik na odcinku rondko (na koncu autostrady A2 za poznaniem) – świecko. droga bez marginesow i tranzyt w obie strony idacy na dziesiatki ciezarowek.
Wspomniałeś o tym rondku i już mnie ciarki przeszły. Ile się tego lata nawkurzałem, próbując przez nie się przedrzeć, to wiedzą tylko ci, co mieli „przyjemność” tamtędy przejeżdżać. W moim przypadku trzeba do podnieść do potęgi którejś tam…
i takie zagraniczne indywidualki to ja rozumiem:)
apdejt na styk – 30 nowych blach, tyle ile akurat miesci sie na glownej stronie 🙂
krotkie podsumowanie tournee po europie, jakby kto chcial jechac 😉
wydatki na gaz: 478zł
wydatki na gaz/benzyne: 185 ojro (x 3.335 = 616zł)
suma w zł: 1094zł (czyli 1km kosztowal nas ciut ponad 30 groszy:)
polska autostrada: 66 zł
francuska: prawie 30ojro
a wiec dzielac na 4 osoby sa to nikle koszta, a byloby taniej gdyby nie brak koncowki gazu w holandii.
dostepnosc LPG – spoko,niemalze na kazdej stacji (w niemczech duza poprawa) ale lepiej miec wlasna przejsciowke na koncowke holenderska/niemiecka (o tym zupelnie zapomnialem, gdy zaplanowalem/wymyslilem wyjazd na 30h przed startem,)
7 na 10 stacji mialo (i tak zawsze bokiem cieklo przy tankowaniu…)
w belgii wyprosilem i przy okazji musialem sie wstydzic za kochanych rodakow, bo baba powiedziala ze nie da, bo polacy jej juz ukradli jedna… dowod osobisty w zastaw i zatankowalismy:)
we francji nawet zdarzalo sie ze mieli „polska” koncowke na dystrybutorze
w holandii gorzej – gaz na kazdej stacji, przejsciowki na zadnej :(, a sprawdzalismy chyba z 8 stacji pod rzad roznych koncernow
odleglosci:
warszawa-paryzewo: 1715km (czas jazdy 19h z przerwami – jak wysiadłem czulem sie jak kierowca TIR’ z kawalu: „co robi kierowca tira po skonczonej dlugiej trasie?-kopie w koło. a dlaczego? zeby mu sie jajka od uda odkleily… 😉
paryzewo-amsterdam: 560km (4.30h)
amsterdam-warszawa: 1240km (13h, zaliczajac godzinny korek pod hannoverem i godzinny obiadek w PL)
świecko – warszawa: 505km, 5h
Łącznie: 3515km, z predkoscia przelotowa 130-160, czasem 170-180km (z gorki i z wiatrem;),
z czestymi przystankami, wiec uwazam ze podroz poszla w miare szybko i sprawnie.
Indywidualkek po drodze…1 … P1 BLACK, z ktorym jechalem od Berlina do PL,
policji po drodze prawie w ogole, tylko przy bramkach na A2 i 2 suszarki we francji, ale za to rodakow na CB od groma wiec spox.
to tyle 🙂
Dobre czasoóki miałeś, ja np. z Krakowa do Giżycka (580 km) zrobiłem w niecałe 8h (jazda w nocy z ekspresowym przejazdem przez stolicę).
Miałeś zapewne navi? A jechałes tym najsłynniejszym rondem paryskim pod Łukiem triumfalnym? 😉 Podobno koszmar?
navi? owszem tak… wydruk z google maps z mapkami rozjazdow i skrzyzowan + ogarniety ziom za pilota 🙂
pod lukiem nie jechalem, bo juz bylem po piwku, a jadac prosto z trasy nie mielismy juz czasu bo musielismy klucze od mieszkania przechwycic.
zreszta – jak widzialem, bo bylismy z buta pod łukiem, to wiekszy pierdolnik jest na rondzie pod arkadia w wie 🙂
i nie porownujmy jazdy po zachodnioeuropejskich autostradach a polskich drogach krajowych, bo dziela nas lata od EU, lata swietlne…
Czasówka ładna. Mniemam, że na trasie nie było specjalnego tłoku.
A jeśli chodzi o rondo przy Łuku Triumfalnym – nie chcę się chwalić, ale mnie tam tamtejsza jazda zawsze sprawia frajdę. Każdy się patrzy na siebie i wszyscy myślą za wszystkich. Gość przecina na wskos trasy (pasów nie ma, tylko te, które widać w wyobraźni), kierunkowskazik i jazzzda.
Chyba nie jechałem jeszcze przez Rondo Babka, bo pewnie to masz na myśli? Dla mnie niezły galimatias panuje na Pl. Zawiszy, ilekroć tamtędy jade to zastanawiam się jak prawidlow się tam poruszac 😉
A z wycieczek zagranicznych to nie Paryżewo mi się marzy, ale nieco „niżej” – Monaco 🙂 Kiedys tam pojadę.
PS. Lu byłeś w coffee shopach? 🙂
Lu, a pisałem o końcówkach 😛
Jaką furą jechałeś?
Co do ronda Babka to faktycznie Sajgon tam jest nieprzeciętny. Teraz zrobili sygnalizację rozrysowali pasy tak że wszystko jest oczywiste a ludzie i tak głupieją i jeżdżą jak im się podoba.
Ja w weekend wracałem z Italii – też pobiłem swój rekord na odcinku Wiedeń – Warszawa (ok. 710 km) – zrobiłem w 9 h (niedziela 10-19). Nieźle – biorąc pod uwagę duży ruch podczas powrotów z długiego weekendu, remonty w kasztanii i u pepików oraz spory korek pod Częstochową.
@javox: juz sie boje zalewu indywidualnych austriakow na mejlu 😉
@rod: eh, no wlasnie jakos pominalem ten „maly” szczegol, ale dalismy rade, tylko nie potrzebnie tracilismy czas na zjezdzanie na „CePe eNy” (hehe, co za oldskulowa nazwa) w poszukiwaniu lpg z koncowka.
@agent, „the doors” odhaczone.usmazylismy sie na wolnym ogniu 😉
@rod, jak to jaka… – lubowozem ;), dełu nubira 2.0 CDX
@wussup? – uhum, poszlo plynnie, w tamta strone jedyny zator to byl wyjazd z wwy o 19 w czwartek i tradycyjny pierdolnik na odcinku rondko (na koncu autostrady A2 za poznaniem) – świecko. droga bez marginesow i tranzyt w obie strony idacy na dziesiatki ciezarowek.
LU – masz w swoim Maybachu z Żerania klimkę, albo jakieś inne podróżo-umilacze? 😉
Wspomniałeś o tym rondku i już mnie ciarki przeszły. Ile się tego lata nawkurzałem, próbując przez nie się przedrzeć, to wiedzą tylko ci, co mieli „przyjemność” tamtędy przejeżdżać. W moim przypadku trzeba do podnieść do potęgi którejś tam…
pzdr.
agent – kiedys sie podawales za najwiekszego znawce motoryzacyjnego – mam wersje CDX wiec juz masz odpowiedz ze „lodówka” w komplecie :p
@LU: Austriaków nie robię – szkoda baterii w aparacie 🙂 Ale żeby nie było – podsyłam w ramach ciekawostki jedną słoweńską – tych mamy mało:)
PS. Jeżeli to SZCZEC1N, to znaczy, że gdzieś po „ńju-jorku” kręcić się musi jeszcze SZCZECIN 🙂